niedziela, 30 grudnia 2012

Księga Mormona - tylko 4 strony

Nawróconego mormona nie trzeba specjalnie zachęcać do czytania pism świętych. Każdy wie, że przemyślenie chociażby kilku zdań z Biblii lub Księgi Mormona może całkowicie zmienić przebieg reszty dnia a nawet wpłynąć na całą resztę życia. Dlatego prawdziwy uczeń Chrystusa poświęca część każdego dnia na osobiste studiowanie pism świętych.

Od nowego roku (a więc już od jutra!) wszyscy misjonarze Kościoła Jezusa Chrystusa w Polsce będą korzystać z przygotowanego przez nich harmonogramu, który pomoże im przeczytać całą Księgę Mormona do końca kwietnia.

W zeszłym roku Prezydent Nielson (Prezydent Polskiej Warszawskiej Misji, a więc przywódca Kościoła w Polsce) zorganizował podobny projekt. Przyłączyło się do niego wielu polskich mormonów. Wiedziałem o tym jeszcze w grudniu, ale z jakiegoś powodu nie zainteresowało mnie to. Dopiero jak usłyszałem świadectwa młodych członków Kościoła z Katowic i innych kongregacji to bardzo tego żałowałem.

Przegapiłem okazję do zjednoczenia się ze świętymi w całym kraju we spólnym przeżywaniu lektury jednej z najbardziej natchnionych publikacji w historii ludzkości.


O Księdze Mormona prorokowało przynajmniej kilku starożytnych proroków (między innymi Izajasz, Daniel oraz Jan Objawiciel). Przewidzieli oni, że to właśnie zawarte w niej nauki i świadectwa jej autorów miały odegrać kluczową rolę w przywróceniu Kościoła Jezusa Chrystusa w naszych czasach. Księga Mormona jest wspaniałym narzędziem długo-oczekiwanego zgromadzenia Izraela. Miliony ludzi w prawie wszystkich krajach na świecie może zaświadczyć o tym, że odegrała ona niezastąpioną rolę w ich nawróceniu się do ewangelii Jezusa Chrystusa.

Setki kościołów chrześcijańskich na całym świecie twierdzi, że opiera swoje nauki na biblijnych naukach. Mimo to głoszą one przeróżne, często sprzeczne ze sobą nawzajem doktryny. Księga Mormona pomaga lepiej zrozumieć biblijne zapiski. Dlatego dopiero lektura tych dwóch świętych ksiąg może doprowadzić do zrozumienia intencji z jakimi prowadzili swoje kroniki ich autorzy.

Ponieważ Biblia i Księga Mormona pomogły mi zrozumieć ewangelię Jezusa Chrystusa oraz dowiedzieć się skąd pochodzę, jaki jest cel mojego życia i gdzie się udam po śmierci; ponieważ wierzę w moc jednoczenia się w dobrej sprawie, a także ponieważ wiem, że jak większość ludzi dokładny plan działania pomaga mi dochodzić do konkretnych celów, postanowiłem tym razem pójść za przykładem moich przyjaciół i tym razem skorzystać z zaproszenia misjonarzy w Polsce.

________________________________

Bez względu na to, czy jesteś mormonem, czy nie, zapraszam i Ciebie do przyłączenia się do nas. To tylko 4 strony dziennie! Kliknij tutaj, by otworzyć i wydrukować przygotowany przez misjonarzy harmonogram. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że czytanie Księgi Mormona z prawdziwym zamiarem poznania prawdy o Bogu i sobie samym będzie miało pozytywny wpływ na Twoje życie.

(Jeżeli czytasz to długo po rozpoczęciu się nowego roku, to także możesz skorzystać z tego harmonogramu. Po prostu zignoruj daty.)

(Jeżeli nie masz jeszcze swojego własnego egzemplarza Księgi Mormona to zamów go na stronie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Nic Cię to nie będzie kosztowało. Możesz też napisać do mnie na adres polishabinadi@gmail.com)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Boże Narodzenie

Nigdy nie zapomnę radości jaką odczuwałem podczas pierwszych świąt Bożego Narodzenia, które obchodziłem nie tylko na wzgląd na tradycję, ale głównie dlatego, że właśnie poznałem ich prawdziwe znaczenie.

To było kilka tygodni po niedługiej rozmowie z misjonarzami na temat roli Jezusa w planie, który Bóg Ojciec przygotował dla ludzkości (a właściwie dla każdego człowieka indywidualnie).

Starszy Swan i Starszy Blumell z pomocą wersetów z Biblii i Księgi Mormona, wyjaśnili mi, że Jezus przyszedł na świat nie tylko po to, by przez swój doskonały przykład pokazać nam jak powinniśmy żyć i nie tylko po to, by założyć swój Kościół. Jego główną misją było Zadośćuczynienie.

Niektórzy Chrześcijanie zamiast słowa "Zadośćuczynienie" używają słowa "Ofiara".

Rzeczywiście Jezus złożył za ludzkość ofiarę z siebie. Po ustanowieniu obrzędu Sakramentu (nazywanego także "Komunią Świętą"), udał się wieczorową porą z garstką swoich uczniów poza mury Jerozolimy. Tam, w ogrodzie oliwnym zwanym Getsemane uklęknął i w sposób dla nas niepojęty, wziął na siebie grzechy wszystkich ludzi, którzy do tej pory żyli na ziemi. Ale nie tylko. Jezus odczuwał ogromne cierpienia także z powodu grzechów, które miano popełnić w przyszłości.

To, co mnie najbardziej w tym przeraża, a jednocześnie przepełnia ogromną wdzięcznością to fakt, że Jezus cierpiał także za moje grzechy.
Za Twoje również.

W Ewangelii wg. Łukasza napisane jest, że jego cierpienia były tak wielkie, że krew sączyła się z każdego z jego porów (Łukasz 22:44).

W jednym z objawień, jakie dał prorokowi Józefowi Smithowi, Jezus przypomniał o tym tragicznym a jednocześnie zbawiennym wieczorze tuż przed jego aresztowaniem:
"A cierpienia te sprawiły, że nawet ja sam, będąc Bogiem, ponad wszystko, drżałem z bólu, i krwawiłem ze wszystkich porów, i cierpiałem w ciele i duchu - i pragnąłem abym nie musiał wypić tej czary goryczy, i cofnąć się..."
- Nauki i Przymierza 19:18
Te same cierpienia powróciły następnego dnia, kiedy Jezus wisiał na krzyżu.

Dzięki temu, że Jezus cierpiał za nasze grzechy, jeżeli przyjmiemy jego Zadośćuczynienie, będziemy mieli wiarę w Jezusa, szczerze odpokutujemy za nasze złe uczynki i postanowimy zawsze dokładać wszelkich starań, by przestrzegać jego przykazań przez bycie uczniami Chrystusa, mamy od Boga obietnicę, że nasze grzechy będą nam odpuszczone. Nasze sumienie stanie się czyste jak śnieg. Nigdy nie będziemy musieli cierpieć za nasze grzechy.

Jezus powiedział:
"Bowiem ja, Bóg, cierpiałem je za wszystkich, aby nie cierpieli, jeżeli odpokutują..."
- Nauki i Przymierza 19:16
W ten sposób Jezus pokonał pierwszą przeszkodę jaka stoi na naszej drodze ku zbawieniu, a także doświadczaniu prawdziwej radości i szczęścia w tym życiu. Tą przeszkodą jest grzech, czyli świadome postępowanie wbrew woli Boga.

Istnieje jednak jeszcze jedna przeszkoda, której nie jesteśmy w stanie sami pokonać. Tą przeszkodą jest śmierć.

Gdyby nie śmierć Jezusa na krzyżu, oraz jego zmartwychwstanie po dwóch dniach, Plan Zbawienia nie byłby pełny. Ponieważ Jezus pokonał śmierć, dobrowolnie umierając, by następnie ponownie połączyć się ze swoim ciałem, każdy człowiek kiedyś zmartwychwstanie. Inaczej mówiąc nasze duchy połączą się z naszymi fizycznymi ciałami w doskonałej i nieśmiertelnej formie.

Wtedy dopiero będziemy gotowi na ostateczny sąd, podczas którego przydzieleni zostaniemy do takiego miejsca, na które sobie zasłużyliśmy.

Jestem bardzo wdzięczny za to, że nasz kochający Ojciec w Niebie przysłał na świat swojego umiłowanego Syna, który jako jedyny prowadził doskonałe życie.

Jezus odziedziczył po swojej matce cechy ludzkie, takie jak fizyczne, niedoskonałe ciało, oraz podatność na pokusy, choroby, a także śmierć. Jednak po swoim doskonałym Ojcu, Jezus odziedziczył cechy boskie. Dlatego nigdy nie przestał być Bogiem, nigdy nie uległ żadnej pokusie diabła. Tylko On mógł powiedzieć, że jest Drogą, Prawdą i Światłem. Tylko On był też w stanie złożyć za ludzkość ofiarę za grzechy. I tylko On mógł raz i na zawsze pokonać śmierć.

Nigdy nie zapomnę jak przechadzałem się po centrum Łodzi w grudniu 1990go roku oglądając w sklepowych witrynach świąteczne ozdoby. Jeszcze wtedy nie byłem członkiem Jego Kościoła. Ale już posiadałem świadectwo o tym, że Jezus jest Chrystusem, Mesjaszem, który sprawił, że każdy człowiek może porzucić swoje grzechy, otrzymać odpuszczenie swoich win i doświadczyć cudownej przemiany serca, dzięki której nie ma się już pragnienia czynienia tego, co jest złe.

Teraz, dwie dekady później, moje świadectwo o Jezusie Chrystusie jest jeszcze silniejsze. Wiele razy doświadczyłem mocy Zadośćuczynienia. Wiele razy poczułem jak Bóg zmywa ze mnie moje winy. Chociaż daleko mi do doskonałości, to śmiało mogę powiedzieć, że dzięki swojej wierze w Jezusa Chrystusa i we wszystko co reprezentuje i czego naucza, pomimo wielu potknięć posuwam się we właściwym kierunku. Wiem, że Jezus cierpiał za moje grzechy i nie mam wątpliwości, że cierpiał także za grzechy wszystkich ludzi.

Na koniec, zanim Cię zaproszę do obejrzenia skromnego projektu rodzinnego sprzed kilku lat, chciałbym jeszcze wyrazić swoją wdzięczność za jeszcze jedno błogosławieństwo, które stało się możliwe dzięki Zadośćuczynieniu.

Ponieważ Jezus pokonał śmierć, każdy, kto przyjmie jego ewangelię, a co za tym idzie otrzyma obrzędy w jego Kościele, będzie mógł kiedyś żyć ze swoją rodziną nie tylko "dopóki śmierć nas nie rozłączy", ale przez całą wieczność.

Teraz już tego nie pamiętam, ale prawdopodobnie i o tym myślałem, kiedy się przechadzałem po ulicach Łodzi i po raz pierwszy do mnie dotarło prawdziwe znaczenie Świąt Bożego Narodzenia.

A teraz zapraszam do wysłuchania mojej córki, która, jeszcze jako mała dziewczynka tak wyjaśnia czym są święta Bożego Narodzenia:



Życzę Ci szczęśliwych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

niedziela, 18 listopada 2012

Star Trek, LSD i TVN czyli jak nazywają siebie mormoni

Tydzień temu mieliśmy okazję odpowiedzieć na kilka pytań przemiłych gospodarzy programu Dzień Dobry TVN, pani Jolanty Pieńkowskiej i pana Roberta Kantereita. Oto link:


Ponieważ format tego programu wymagał od nas krótkich odpowiedzi, pomyślałem, że w następnych kilku postach zamieszczę ich dłuższe wersje. Inaczej mówiąc:

Tak odpowiedziałbym na pytania pani Jolanty i pana Roberta gdybym miał na to więcej czasu:

(Uwaga: Za poniższe wypowiedzi ja sam jestem odpowiedzialny. Nie należy ich traktować jako oficjalnego stanowiska Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Zresztą to samo dotyczy całego blogu "Dlaczego Jestem Mormonem".)

Jak nazywani są członkowie Kościoła?

mormoni

Oczywiście w naszym kraju znani jesteśmy jako "mormoni". Jest to przydomek nadany członkom Kościoła już na początku lat trzydziestych dziewiętnastego wieku, a więc wkrótce po przywróceniu Kościoła. Najpierw używano słowa "mormonici" (ang. "mormonites"), ale w końcu pozostało na "mormonach".

Członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa w czasach Jezusa i apostołów także przyjęli przydomek nadany im przez ich krytyków, a nawet wrogów. Według autora Dziejów Apostolskich, po raz pierwszy członków założonego przez Jezusa Kościoła nazywano "chrześcijanami" w Antiochii (Syria) zaledwie dziesięć lat po jego śmierci i zmartwychwstaniu (Dz. Ap. 11:26). "Chrześcijanin" w języku greckim ("christianos") oznacza "uczeń Chrystusa".


Wróćmy do przydomka "mormon". Niewątpliwie pochodzi on od nazwy księgi, która jeszcze przed założeniem Kościoła Jezusa Chrystusa wywołała dużo rozgłosu w okolicach Palmyry w Stanie Nowy Jork. Miejscowy syn farmera, Józef Smith Jr. twierdził, że anioł wskazał mu miejsce ukrycia złotych płyt na których znajdowały się fragmenty zapisków starożytnych proroków. Zapiski te zostały zebrane i streszczone przez żyjącego w piątym wieku n.e. proroka o imieniu Mormon. Stąd nazwa tej księgi: "Księga Mormona". Jest to jednak książka zawierająca nauki Jezusa Chrystusa (zwróć uwagę na podtytuł: "jeszcze jedno świadectwo o Jezusie Chrystusie").

Nazwano nas mormonami, ponieważ jako nieliczni Chrześcijanie stawiamy Księgę Mormona na równi ze Starym i Nowym Testamentem. Nauki tych trzech testamentów, czyli świadectw o Jezusie Chrystusie są w całkowitej harmonii i wzajemnie się uzupełniają (niektórzy z naszych krytyków mają inne zdanie, ale ja uważam, że to ich interpretacja niektórych biblijnych wersetów, a nie same wersety zdają się być w sprzeczności z naukami Księgi Mormona; gdybyś miał jakieś pytania na ten temat to napisz do mnie, a ja chętnie odpowiem: polishabinadi@gmail.com).


Chociaż sami rzadko się nazywamy mormonami, to nie obrażamy się za to przezwisko. Wprawdzie nasza doktryna skupia się na osobie Jezusa Chrystusa, a Mormon był tylko jednym z licznych jego świadków i uczniów. Jednak ogromna wiara proroka Mormona i wspaniały przykład sprawiają, że chętnie się z nim identyfikujemy.


Żałuję tylko, że nazwa "mormoni" nigdy nie została zastrzeżona przez Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. USA to wolny kraj. Praktycznie każdy może założyć swój własny kościół i nazywać siebie oraz jego wyznawców według własnego upodobania. Obecnie istnieje w Stanach kilka grup, czy organizacji, które używają nazwy "mormoni". Liczba ich członków jest bardzo nieliczna, jednak rozgłosu na całym świecie, także w Polsce nadaje im kontrowersyjna praktyka wielożeństwa.

Spotkałem się niedawno w studiu Radia Kraków z pewną ciekawą teorią. Zapytano mnie tam, czy to prawda, że mormoni w Ameryce mogą uprawiać poligamię, a ponieważ w Polsce ta praktyka jest nielegalna, polscy mormoni nigdy jej nie wdrożyli.

Cieszę się, że mogłem wyjaśnić to nieporozumienie. My, mormoni nie praktykujemy poligamii. Owszem, są na świecie osoby, które (a) praktykują wielożeństwo i (b) nazywają się mormonami. Nie są one jednak członkami Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich i nie mają z nim nic wspólnego. Dla prawdziwych mormonów praktyka zawierania małżeństw z więcej niż jedną osobą równoważna jest z cudzołóstwem, a więc jednym z najcięższych grzechów (gorszym jest właściwie tylko morderstwo).

Członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa znani są także pod innymi nazwami:

święci w dniach ostatnich

Kiedy służyłem na misji w Chicago, pokazałem pewnej miłej kobiecie Księgę Mormona. Wtedy ona zapytała czy jestem "świętym w dniach ostatnich". Potem kilka jeszcze razy spotkałem się z tym przydomkiem.



My sami nie nazywamy siebie "świętymi". Szczególnie w Polsce, gdzie to słowo używane jest w zupełnie innym znaczeniu niż w Biblii. "Święty" to po prostu członek Kościoła Jezusa Chrystusa, oddzielony od reszty świata jako naśladowca i uczeń Jezusa (Apostoł Paweł pisał swoje listy do "świętych" w Filipii czy innych miejscach gdzie istniały gminy chrześcijan). W Starym Testamencie Izraelici, czyli wybrany lud kierowany przez Jehowę także nazywani byli świętymi.

Praktyka czczenia osób zmarłych i obierania ich za patronów pojawiła się znacznie później.


Aby odróżnić członków Kościoła w naszych czasach (czyli w "dniach ostatnich" a właściwie "późniejszych") od starożytnych chrześcijan, Bóg nazwał swój lud Kościołem "Świętych w Dniach Ostatnich". Inaczej mówiąc jesteśmy kościołem założonym i kierowanym przez Jezusa Chrystusa ("Kościół Jezusa Chrystusa..."), którego członkami są ludzie starający się naśladować jego przykład i żyć w harmonii z jego naukami ("...Świętych..."), żyjący w "...Dniach Ostatnich".



Ponieważ jednak używanie pod własnym adresem słowa "święty" tylko prosi się o kolejne nieporozumienia (wcale nie uważamy się za ludzi lepszych od innych, a już z pewnością nie doskonałych; nie mówiąc o tym, że jesteśmy całkiem pewni, że w przeciwieństwie do świętych katolickich, jeszcze żyjemy), unikamy używania tego przydomka. Jednak, tak jak wspomniałem, w USA i pewnie innych krajach wielu ludzi nazywa nas "Latter-day Saints", czyli "świętymi w dniach ostatnich".

LDS

Zanim zmieniono w województwie łódzkim przedrostek numerów rejestracyjnych z "LD" na "EL", często nasi misjonarze robili sobie zdjęcia przy samochodach z numerami rozpoczynającymi się na "LDS".

Jest to po prostu skrót od "Latter-Day Saint" ("świety w dniach ostatnich"). Kiedy ktoś w kraju anglojęzycznym zapyta mormona do którego z kościołów chrześcijańskich należy, może usłyszeć odpowiedź: "I am LDS".

W którymś z filmów Star Trek kapitan Kirk tłumaczy dziwne zachowanie swojego towarzysza, androida o imieniu Spock, tym, że w latach sześćdziesiątych musiał zażyć zbyt dużo "LDS".


Jest to bardzo komiczna scena, ponieważ przybyły z dalekiej przyszłości kapitan Kirk miał na myśli używany w latach 60-tych narkotyk o nazwie "LSD" (w oryginalne scenariusza Kirk posądzony jest w tej samej scenie o dysleksję, czyli zaburzenie neurologiczne objawiające się m.in. trudnościami w wypowiadaniu słów). Nam, mormonom bardzo spodobał się ten żart, ponieważ podkreśla on ogromny kontrast między dwoma przeciwnościami jakimi są sławny ze swych wysokich norm moralnych Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich a nielegalna substancja psychodeliczna, o zażyciu której żadnemu z wiernych jego członków nie przyszłoby nawet do głowy.

Myślę, że gdyby w Polsce używano pod naszym adresem nazwy "LDS", to wcześniej czy później ktoś zauważyłby podobieństwo do skrótu "SLD" (to, czy stanowią one podobny do wspomnianego kontrast to już temat na inny artykuł - ha ha!).

"Ale wy o sobie mówicie inaczej."

- powiedziała pani redaktor Pieńkowska.

Nazywamy siebie po prostu "członkami Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich".

To prawda, że łatwiej i szybciej byłoby użyć słowa "mormon". Jednak my sami kochamy nasze Królestwo. Jego czasami nieznośnie długa nazwa znakomicie oddaje ogromne znaczenie jakie ma dla nas nasze członkostwo w Kościele założonym i kierowanym za pośrednictwem żyjących proroków przez samego Zbawiciela ludzkości.


niedziela, 4 listopada 2012

Nikt Cię już nigdy nie musi zaskoczyć

Rozmawiałem dzisiaj ze wspaniałym Mormonem.

Zaledwie przed miesiącem oglądał w telewizji relację z kampanii wyborczej w USA. Wspomniano o wyznaniu jednego z kandydatów i mój nowy przyjaciel postanowił, że następnym razem kiedy spotka Mormonów musi im zadać parę pytań. Dwa dni później rozmawiał z naszymi misjonarzami na stacji benzynowej.

Od dzisiaj jest członkiem Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.

Wczoraj zadzwoniła do niego przyjaciółka i zadała mu pytanie dotyczące jakiejś praktyki Kościoła. Ponieważ nie wiele jeszcze wie o przywróconym Kościele, nie był pewny jak odpowiedzieć.

Przypomniałem sobie jak kiedyś rozmawiałem z kimś o Mormonach. Nie pamiętam czy to było przed, czy po moim chrzcie. Wtedy także nie znałem odpowiedzi i szczerze mówiąc bardzo się zmieszałem.

Dopiero potem (ja zawsze wiem najlepiej jak zareagować długo po fakcie) zdałem sobie sprawę, że nie miałem najmniejszego powodu, by wstydzić się swojej niewiedzy.

Oczywiście zdobywanie wiedzy, szczególnie o sprawach duchowych, jest potrzebne. Warto także znać odpowiedzi na pytania.

Jednak spośród wszystkich aspektów ewangelii, oraz spraw związanych z działalnością boskiego Królestwa jedna wiedza jest najbardziej istotna, może nawet jedyna prawdziwie istotna. Jest to wiedza, wewnętrzne przekonanie, albo jak my to nazywamy: "osobiste świadectwo" o prawdziwości tego dzieła, którym jest Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich.

Ponieważ, tak jak wielu innych Mormonów otrzymałem to świadectwo, nie muszę się martwić o to jakie wrażenie na pytającym zrobią moje odpowiedzi. Przecież nie biorę udziału w teleturnieju. Nie próbuję też nikomu zaimponować.

W każdej chwili mogę przecież powiedzieć: "Niestety nie wiem dlaczego Abraham miał kilka żon i nadal był prorokiem. Jednak wiem, że Bóg żyje i kochał zarówno Abrahama jak i każdą z jego żon.", albo:

"Nie mam pojęcia który werset biblijny mógłby Cię przekonać, że warto przestrzegać przykazań Boga (spodziewam się, że żaden). Jednak wiem, że Bóg nas kocha i wie lepiej od nas co czyni nas szczęśliwymi.", albo:

"Nie jestem pewien, czy Adam miał pępek, jednak wiem, że Jezus jest moim Zbawicielem, a Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich to jego Królestwo.", albo:

"Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Spróbuję się dowiedzieć i oddzwonię do Ciebie. Tymczasem pozwól, że Ci tylko powiem, że wiem, że żyje na świecie prorok, któremu Bóg objawia swoją wolę.", albo:

"Hej, wcale nie twierdzę, że jestem już na szczycie góry. Powiedziałem tylko, że jestem na właściwym szlaku."

Jestem Mormonem i kocham nasz Kościół, bo nawet mormońskie dzieci wiedzą więcej od najbardziej wykształconych teologów czy filozofów.

Po kilkunastu stuleciach dyskusji i sporów o celu życia, naturze naszego pokrewieństwa z Bogiem, itd. wchodzimy do salki, w której kilkuletnie dzieci uczą się podstaw Ewangelii i słyszymy jak chłopiec śpiewa:

"Bóg moim Ojcem jest i przysłał tutaj mnie. Dom i rodziców dobrych dał, bym mógł narodzić się."

Ta wiedza, która jest potrzebna do zbawienia nie przychodzi przez słuchanie kazań elokwentnych kaznodziei, ale jest podszeptywana pokornym i chętnym do nawrócenia przez cichy głos Ducha Świętego.

poniedziałek, 22 października 2012

Od kiedy istnieje Kościół Jezusa Chrystusa?

Zawsze mam problem, kiedy ktoś mi zadaje to pytanie:
Kiedy założony został wasz Kościół?
Którą wybrać odpowiedź? Poprawnych jest kilka:

Odpowiedź 1: 6 kwietnia 1830 roku

Od momentu, gdy czternastoletni Józef Smith postanowił zapytać Boga w modlitwie do którego kościoła powinien przystąpić, minęło dziesięć lat. W tym okresie miały miejsce następujące ważne wydarzenia:



  • Pierwsza Wizja Józefa Smitha, podczas której rozmawiał z Bogiem Ojcem i Jezusem Chrystusem. Dzięki tej rozmowie przywrócona została na ziemię prawda o boskiej naturze. Setki lat debatowania o tym, czy Bóg ma formę, czy jest wypełniającą czas i przestrzeń energią i w jaki sposób trzy osoby to tak naprawdę jedna ucina jedno doświadczenie skromnego nastolatka, syna niebogatego rolnika. Dla Józefa i wszystkich tych, którym Duch Święty potwierdził jego świadectwo, Bóg to osoba którą można zobaczyć i z którą można rozmawiać. Wygląda podobnie do nas, jego dzieci. Ojciec i Syn to oddzielne postacie, które wraz z Duchem Świętym stanowią jedność w przynajmniej dwóch znaczeniach: mają ten sam cel (nasze zbawienie) i posiadają taką samą, doskonałą naturę (miłość, poczucie sprawiedliwości, mądrość, moc, itd.).


  • Publikacja Księgi Mormona - Trzy lata po pierwszej wizji Józef Smith dowiaduje się o ukrytych na farmie swojego ojca płytach ze złota. Spisane są na nich dzieje starożytnych mieszkańców amerykańskiego kontynentu. Do tej pory nie przyszło mu do głowy, że może istnieć inne pismo święte oprócz Biblii. Kilka lat później Józef zabiera te płyty do swojego domu, gdzie rozpoczyna tłumaczenie na angielski z "reformowanego egipskiego". Dla przyszłego przywódcy Kościoła stanowi to ważny etap przygotowawczy. Pozwala mu poznać podstawowe doktryny ewangelii Jezusa Chrystusa, a także sposób w jaki ten sam Kościół był kierowany w przeszłości. Tym samym Prorok pokazuje nam w jaki sposób powinniśmy przygotowywać się do naszego członkostwa w Kościele Jezusa Chrystusa. Tak jak przewidział to starotestamentowy prorok Ezechiel, w czasach w których żyjemy dokładne studiowanie Księgi Mormona wraz z lekturą Biblii, oraz otrzymanie osobistego świadectwa o jej prawdziwości jest najlepszym, jeśli nie jedynym właściwym przygotowaniem dla każdego do przyłączenia się do ludu Boga, czyli współczesnego Izraela (patrz, Księga Ezechiela, rozdział 37).


  • Przywrócenie Kapłaństwa - Podczas tłumaczenia Księgi Mormona w umyśle Proroka pojawiają się pytania. Na przykład - w jaki sposób można przyjąć chrzest, skoro nie ma na świecie upoważnienia do dokonywania obrzędów w imię Boga? Józef i jego skryba, Oliver Cowdery pytają o to Pana i w odpowiedzi przychodzi do nich boski wysłannik, który się przedstawia jako Jan nazywany w Nowym Testamencie Chrzcicielem. Kładzie ręce na ich głowach i nadaje im Kapłaństwo Aarona, czyli niższe kapłaństwo dające prawo między innymi do dokonywania chrztu. Niedługo potem przychodzą do Józefa i Olivera starożytni apostołowie Jezusa Chrystusa: Piotr, Jakub i Jan, którzy nadają im wyższe kapłaństwo zwane Kapłaństwem Melchizedeka. Od tej chwili obecna jest na świecie ta sama moc i to samo upoważnienie, które posiadali starożytni prorocy, tacy jak Abraham, Mojżesz, oraz Piotr.


Po opublikowaniu Księgi Mormona i pod kierownictwem Jezusa Chrystusa Józef Smith zwołuje spotkanie na 6 kwietnia 1830 roku. W dwóch pokojach małego, drewnianego domu Petera Whitmera z trudnością mieści się około sześćdziesiąt osób, choć według prawa Stanu Nowy Jork do założenia nowego kościoła niezbędna jest obecność tylko sześciu osób.


Po otwarciu spotkania i modlitwie na rozpoczęcie, Józef pyta zgromadzonych czy przyjmują jego i Olivera Cowdery jako nauczycieli w Królestwie Boga i czy zgadzają się, by założono Kościół Jezusa Chrystusa. Wszyscy podnoszą rękę na znak poparcia. Józef podchodzi do siedzącego na krześle Olivera, staje za nim, kładzie ręce na jego głowie i wyświęca go na Starszego w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Wtedy zamieniają się miejscami i Oliver wyświęca Józefa.

Teraz Prezydent Smith łamie chleb, błogosławi go i daje zgromadzonym. Następnie błogosławi wino na pamiątkę krwi Jezusa. Zgromadzeni piją z naczynia. Po przemówieniach, podczas których ci pionierzy nowo-założonego Kościoła prorokowali, wyznacza się i wyświęca poszczególne osoby do określonych odpowiedzialności w Kościele. Od tej pory każdy wierny członek Kościoła Boga otrzymuje od Głowy Kościoła powołanie, czyli odpowiedzialność, za którą żaden nie otrzymuje zapłaty. Królestwo Boga nie może być budowane jak tylko przez poświęcenie płynące z głębi serca.

W ten, jakże skromny sposób Pan przywraca na ziemię swój Kościół. Jest to ten sam Kościół o którego dziejach możemy czytać w Nowym Testamencie.

Odpowiedź 2: ok. 30 r.n.e.

W dziesiątym rozdziale Ewangelii wg. Mateusza czytamy, że Jezus "... przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc." (werset 1). Nakazał im także by głosili ewangelię tylko Izraelitom (ta praktyka została zmieniona kilka lat później przez objawienie otrzymane przez prezydenta Kościoła, Piotra).


Podczas tego spotkania Jezus powiedział swoim uczniom:
A idąc, głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios.
- Mateusz 1:7

W przeciwieństwie do wszystkich innych organizacji religijnych, przywódcy Kościoła Jezusa Chrystusa zostali wybrani do swoich odpowiedzialności przez samego Boga.

Jezus do apostołów:
Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście szli i owoc wydawali...
- Jan 15:16


Po śmierci, zmartwychwstaniu i wstąpieniu Jezusa do nieba, pozostawił On swój Kościół w rękach apostołów. Kluczowe decyzje nie były jednak podejmowane przez apostołów. Nie oni decydowali jakie doktryny powinny być nauczane i jakich praktyk powinno się przestrzegać. Jezus nadal kierował swoim Kościołem poprzez objawienie.

Późniejszy apostoł Paweł tak opisał Kościół Chrześcijan:
...zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus.
- List do Efezjan 4:20

Kościół Jezusa Chrystusa może być jego Kościołem tylko wtedy, gdy to On nim kieruje. Dopóki ludzie przyjmowali apostołów jako przedstawicieli Jezusa na ziemi, dopóty posyłał On ich by nauczali, chrzcili i organizowali Kościół na dostępnym dla nich świecie. Jednak po kilkudziesięciu latach od jego założenia nie wszyscy Chrześcijanie przyjmowali nauki apostołów jako nauki Boga. Prawdziwe doktryny wypierane były przez ludzkie filozofie, a boskie praktyki zastępowały ludzkie. Innymi słowy duma członków Kościoła brała górę nad pokorą.

Apostoł Paweł tak pisał do członków Kościoła w Galicji:
Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową.
- List do Galacjan 1:6

To już nie był Kościół Chrystusa, bo kierowali nim ludzie.

Zgodnie z zapowiedziami Jezusa i apostołów, prawdziwy Kościół Boga został zabrany z ziemi. Rozpoczął się długi okres odstępstwa:
Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych.
- Mateusz 24:24


Paweł natomiast wyraźnie nauczał Chrześcijan, że zanim Jezus powróci na ziemię, najpierw "... przyjdzie odstępstwo i [...] objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga." (2 List do Tesaloniczan 2:3-4)

Przywrócenie Kościoła Jezusa Chrystusa 6 kwietnia 1830 roku zakończyło ten długi okres "wielkiego odstępstwa".

Odpowiedź 3: w czasach Adama i Ewy

Trzecią, poprawną odpowiedzią na pytanie o początki Kościoła Jezusa Chrystusa jest:
Jest to ten sam Kościół, który istniał w czasach Adama i Ewy.

Adam był pierwszym prorokiem na ziemi. Bóg objawiał Adamowi i Ewie swoją wolę, a nasi pierwsi rodzice nauczali zasad ewangelii swoich potomków.
I Adam i jego żona, Ewa, wzywali imię Pana i słyszeli głos Pana od strony Ogrodu Edenu, jak mówił do nich, lecz Go nie widzieli, gdyż odsunięci byli sprzed Jego oczu. A On dał im przykazania aby czcili Pana, swego Boga, i składali mu w ofierze pierwszy przychówek swoich stad. I Adam był posłuszny przykazaniom Pana.
- Perła Wielkiej Wartości, Księga Mojżeszowa 5:4-5

Odpowiedź 4: wiele razy

Od tamtej pory Bóg posyłał na ziemię swoich proroków za każdym razem, gdy żyli na niej ludzie, którzy pragnęli żyć według woli Boga. Kiedy jednak wiara na ziemi zanikała i ludzkość masowo odrzucała boskie objawienia, Pan, szanując wolność wyboru swojego stworzenia, zabierał spośród nich swój Kościół.


W historii ludzkości Kościół Boga był zakładany (a właściwie przywracany) wiele razy. Za każdym też razem jego historia kończyła się powszechnym odstępstwem. Obecna dyspensacja (a więc okres, podczas którego Bóg daje objawienia przez proroków) jest jednak wyjątkowa. Zgodnie ze starotestamentowymi proroctwami, ta dyspensacja nie zakończy się odstępstwem, lecz potrwa aż do powrotu Jezusa na ziemię.
... Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki.
-Daniel 2:44


Bycie częścią tego zapowiadanego przez wielu starożytnych proroków wspaniałego dzieła Boga i wraz z żyjącymi Świętymi branie udziału w ustanawianiu Królestwa Boga na ziemi jest jeszcze jednym powodem dlaczego jestem Mormonem.

niedziela, 21 października 2012

Jak rozpoznać prawdziwego proroka?

Dlaczego my, Mormoni, przywiązujemy tak wielką uwagą słuchamy i czytamy słowa przywódców naszego Kościoła.


Odpowiedź jest prosta: ponieważ jesteśmy przekonani, że są oni prorokami Boga.

prorocy

Podobnie jak dla wielu innych Chrześcijan, także dla nas, Mormonów, jedynymi obiektami czci są Bóg Ojciec, Jezus Chrystus oraz Duch Święty. Zawdzięczamy im świat, w którym żyjemy, nasze życie, wrodzone sumienie, oraz wszystko, co jest dobre.


Wierzymy też, że Bóg jest jedynym źródłem prawdy. Dlatego z uwagą badamy jego słowa, które objawił za pośrednictwem swoich sług, proroków.

Prorocy to ludzie,  których Bóg wybrał na swoich przedstawicieli na ziemi. Zwracając się do dwunastu apostołów (z których każdy był prorokiem), Jezus powiedział:
Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał.
- Mateusz 10:40


Traktujemy naszych przywódców jako naszych współbraci i towarzyszy w drodze do poznania Boga. Jednak z uwagi na ich szczególne upoważnienie do działania w imię Boga, odnosimy się do proroków z ogromnym szacunkiem. Przyjmując ich słowa i przewodnictwo, tak na prawdę przyjmujemy Tego, którego są posłańcami, samego Jezusa (a tym samym Ojca, którego On z kolei reprezentuje).

Od zarania ludzkości Bóg objawiał swoją wolę za pośrednictwem proroków. Nakazał im także by nauczali ludzi prawdziwych nauk i zasad. Ich stosowanie prowadzi do wewnętrznego spokoju podczas tego życia, oraz prawdziwego szczęścia po śmierci.

Biblia i Księga Mormona zawierają zapiski takich proroków. Z tych ksiąg dowiadujemy się między innymi na czym polegało powołanie proroka i z jakimi wiązało się wyrzeczeniami.

wrogość wobec proroków

Jedną ze wspólnych cech wielu, jeżeli nie wszystkich proroków była niechęć, a czasem nawet ogromna wrogość jakich doświadczali ze strony tych, którzy odrzucali ich jako boskich posłańców.



Starotestamentowy prorok Jeremiasz (VII w.p.n.e.) tak opisywał swoje doświadczenia:
Słyszałem złośliwe szepty wielu: „Groza dokoła! Złóżcie donos i my złożymy donos na niego!” Wszyscy moi przyjaciele czyhają na mój upadek. „Może da się namówić i potem będziemy nad nim górą, i zemścimy się na nim”.
- Jeremiasz 20:10

Kiedy Jezus zakładał swój Kościół, powołał dwunastu mężczyzn jako swoich apostołów i proroków. O naturze ich powołania tak nauczał:
Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
- Mateusz 5:11-12


Innym razem Jezus powiedział apostołom, że posyła ich "jak owce między wilki" (Mat. 10:16). Przewidział także, że będą oni traktowani jak kryminaliści i wydawani sądom:
I strzeżcie się ludzi, albowiem będą was wydawać sądom i biczować w swoich synagogach.
- Mateusz 10:17

Nie tylko powołani przez Boga prorocy doświadczali wielu przeciwności. Wielu innych szlachetnych i godnych naśladowania postaci historycznych było jednocześnie najmniej docenianych lub najbardziej prześladowanych ludzi swoich czasów. Arystoteles powiedział:
Jeśli chcesz uniknąć krytyki, nic nie rób, nic nie mów, bądź nikim.

przykład Mistrza

Jedną z misji Jezusa na ziemi było pokazanie jakimi ludźmi powinniśmy być, abyśmy mogli żyć kiedyś w obecności Boga. Ewangelia Jezusa Chrystusa jest dość prosta. Jest to dobra nowina o tym, że Jezus odkupił nas od swoich grzechów, pod warunkiem, że będziemy podążać za jego przykładem. Jeżeli człowiek stara się żyć według zasad nauczanych przez Jezusa to po śmierci uda się do tego samego miejsca, do którego udał się Jezus (apostołowie widzieli to miejsce i na stronach Biblii dają o tym świadectwo).

Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że od prawdziwych uczniów Jezusa wymagane jest czasem by doświadczali podobnych przeciwności, których doświadczał ich Mistrz.


Jezus z Nazaretu był jedyną doskonałą osobą, która żyła na ziemi. Jednak nawet On oskarżany był o najgorsze przestępstwa. Choć Piłat, w chwilowym przypływie odwagi ogłosił: "Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję." (Łukasz 23:4), Syn Boga został skazany przez tłumy wiernych tradycji swoich ojców na tortury i poniżającą śmierć na krzyżu.

prorocy współcześni

Nie mam wątpliwości, że żyjemy obecnie w o wiele lepszych czasach. Przynajmniej tutaj w Polsce i w wielu innych cywilizowanych krajach prześladowania na tle religijnym nie są powszechnością. Jednak ludzka natura się nie zmieniła. Powołany przez Boga prorok także i w naszych czasach nie powinien spodziewać się ciepłego przyjęcia ze strony przeważającej większości mieszkańców naszej planety.


Niektórzy czytelnicy Biblii dochodzą do wniosku, że jeżeli istnieje w naszych czasach lud prowadzony przez Boga, to z pewnością Bóg nim kieruje na dokładnie tych samych zasadach, które opisane są w Starym i Nowym Testamencie. Prawdziwemu kościołowi Boga musi przewodniczyć prawdziwy prorok. W innym wypadku nie może to być kościół kierowany przez Boga.

Gdybym szukał tego właśnie kościoła to prawdopodobnie podążyłbym następującą drogą:
  1. Na początku skupiłbym się na tych wyznaniach, które twierdzą, że ich założycielem był prorok (a nie natchniony reformator z najszlachetniejszymi nawet intencjami).
  2. Po drugie, sprawdziłbym czy dysponują sensowną historią opisującą w jaki sposób ich prorok otrzymał swoje powołanie i upoważnienie od Boga. Musi to być historia, która odpowiada tym opisanym w Biblii (a jest ich wiele).
Jest jeszcze jeden warunek, który prawdziwy prorok, szczególnie ten, który rozpoczyna nową dyspensację objawień i boskiego kierownictwa, musi spełniać:

3. prawdziwy prorok musi być postacią kontrowersyjną

Inaczej mówiąc, muszą o nim krążyć zarówno pozytywne jak i negatywne pogłoski, a jego postawa i nauki powinny wywoływać zarówno zachwyt wiernych, jak również oburzenie i wrogość tych, dla których stanowi on pewnego rodzaju zagrożenie (chociażby zagrożenie przyjętego stylu życia).

W czasach obecnych niewiele postaci historycznych wywołuje tak silne emocje, zarówno pozytywne, jak i negatywne jak Prorok Józef Smith. O niewielu krąży tak wiele zaprzeczających się nawzajem pogłosek i legend. Ze wszystkich przywódców religijnych chyba tylko sam Jezus był osobą bardziej kontrowersyjną.

W zależności od autora książki historycznej, dyskursu filozoficznego, czy też religijnej broszurki, Prorok Józef Smith przedstawiany jest w najróżniejszych kolorach i odcieniach.

Tomasz Ford, który pełnił rolę gubernatora Stanu Illinois podczas udanego zamachu na Proroka, w swojej książce Historia Stanu Illinois (Chicago, 1854) nazywał go "największym oszustem czasów współczesnych".

Choć sam Józef twierdził, że tak samo by walczył za prawa Mormona jak i Katolika czy Protestanta, dla wielu teologów ten niewykształcony choć charyzmatyczny przywódca nadal stanowi ogromne wyzwanie.

Wielu chrześcijańskich teologów (zarówno katolickich jak również protestanckich) widzi w nim poważne zagrożenie dla ustalonych doktryn i interpretacji biblijnych wersetów. Sytuację pogarsza fakt, że założony przez Proroka Smith'a Kościół we wprost zadziwiającym tempie powiększa swoje rzesze wiernych, a tym samym - z natury rzeczy - pomniejsza liczbę członków innych wyznań.

Nic więc dziwnego, że przeróżni kaznodzieje, pastorzy, księża, czy doktorzy teologii skłonni są raczej do publikowania tych nauk, czy też wydarzeń z życia Proroka, które najbardziej efektywnie mogą powstrzymać ich wiernych od zainteresowania się jego osobą. Szkoda tylko, że najczęściej nie próbują nawet poprzeć swoich twierdzeń konkretnymi dowodami historycznymi.

Z tego właśnie powodu zachęcam osoby zainteresowane osobą Józefa Smitha do czytania tylko tych biografii, oraz komentarzy o doktrynach czy praktykach, których autorzy są historykami i innymi uczonymi cieszącymi się w świecie nauki nieskazitelną opinią.

prześladowania Proroka Józefa Smitha za jego życia 

Józef Smith otrzymał pierwsze objawienie, kiedy miał 14 lat. Dowiedział się wtedy, że nie powinien przystępować do żadnego z istniejących kościołów. Jednak dopiero trzy lata później anioł poinformował Józefa, że wypełni on w swoim życiu bardzo ważną rolę, która zrewolucjonizuje świat religii.


Podczas modlitwy w swojej skromnej sypialni, którą dzielił ze śpiącym już bratem, Józefowi ukazał się anioł. Przedstawił jako Moroni. Był to jeden ze starożytnych proroków. Jego zapiski wchodzą w skład Księgi Mormona.

Podczas tej rozmowy dwóch proroków zlewały się starożytność ze współczesnością. Jednak ich uwaga skierowana była ku przyszłości.


Pierwsze proroctwo przekazane przez anioła dotyczyło proroka Smitha. Tak relacjonuje to sam Józef:
[Anioł Moroni powiedział] że Bóg przeznaczył mi pracę do wykonania, a imię moje pozostanie na dobre i złe u wszystkich narodów, plemion i języków, i że wszystkie narody będą o mnie mówić dobrze i źle.”
- Józef Smith-Historia 1:33

Zanim ten pierwszy prorok czasów nowożytnych rozpoczął swoją służbę, wiedział, że stanie się postacią kontrowersyjną. Gdyby dobrze zdawał sobie wtedy sprawę ze szczególnej roli jaką miał odegrać w boskim planie i gdyby dobrze znał biblijne zapiski, ten stan rzeczy nie powinien był go zanadto dziwić. Bowiem ciągłe przeciwności, kłamstwa i fałszywe oskarżenia zawsze były dla proroków Najwyższego chlebem powszednim.

Pogłoska o duchowych doświadczeniach młodego Józefa szybko rozeszła się po okolicy. On i jego rodzina byli wyśmiewani i oskarżani o herezję. Od założenia Kościoła Jezusa Chrystusa w roku 1830, Józef Smith i jego wyznawcy, pod naciskiem prześladowań i przemocy przenosili się ze Stanu Nowy Jork do Missouri, następnie do Kirtland w Stanie Ohio, aż wreszcie Kościół wykupił nieatrakcyjne okolice na zachodniej granicy Stanów Zjednoczonych  i ziemi zamieszkałych przez Indian. Były to zainfekowane przez chmary komarów bagna. Tam Józef i jego towarzysze wybudowali piękne miasto Nauvoo (hebr. "piękne"). W krótkim czasie stało się ono największym miastem Stanu Illinois.


Jednak i tam nie pozostawiono Mormonów i ich przywódcy w spokoju. W roku 1844 Józef Smith został zamordowany przez grupę mężczyzn z okolicznej miejscowości Warsaw. Nikt za to morderstwo nie został osądzony ani skazany.

Prorok Józef Smith doświadczył wielu prześladowań z rąk tych, którzy nazywali siebie Chrześcijanami. Uważam, że to bardzo interesujący szczegół, ponieważ wskazuje on na pewien paradoks. Otóż Chrześcijanin to osoba, która uznaje za fakt, że opisani w Biblii prorocy byli w istocie powołani przez Boga. Jednak atakowano Józefa Smitha za te same rzeczy, których nauczali i praktykowali biblijni prorocy. Oni także twierdzili, że rozmawiali z aniołami i Bóg objawiał za ich pośrednictwem nauki stanowiące wyzwanie dla ustanowionych tradycji i praktyk. Wielu z nich (łącznie z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem a także Mojżeszem) praktykowało wielożeństwo, ponieważ taki otrzymywali nakaz od Najwyższego. W Biblii znajdują się opisy obrzędów pełnych barwnych symboli, także niecodziennych strojów, których opisy otrzymywano w bezpośrednich objawieniach. Starożytni prorocy nie pozostawiali dowodów swoich najśmielszych twierdzeń (nie zachowały się do naszych czasów płyty z dekalogiem, nie ma także żadnych dowodów na to, że Jezus odkupił ludzkość od grzechu).


Podczas swojego życia Prorok Józef Smith oskarżany był o herezję i naruszenie spokoju publicznego. W przeciwieństwie do osób, które znały go osobiście (zarówno współwyznawców jak i tych, którzy nigdy nie przystąpili do Kościoła) niektóre artykuły w gazetach przedstawiały go jako osobę niemoralną.

W ciągu krótkiego życia Józefa Smitha (39 lat) toczyło się przeciwko niemu około czterdziestu spraw sądowych. Jednak ani razu nie został on uznany za winnego.

kim był Józef Smith Jr.?


Osoby, które znały Józefa Smitha osobiście, zarówno członkowie przewodzonego przez niego Kościoła, jak i osoby do niego nie należące uważały go za osobę skromną, choć pewną siebie. Był on człowiekiem miłym, choć często bardzo stanowczym. Choć zawsze chętnie dzielił się świadectwem o swoim powołaniu jako prorok i prezydent przywróconego przez Boga Kościoła Jezusa Chrystusa, podkreślał, że w pewnym sensie każdy człowiek, który nosi w swoim sercu przekonanie od Ducha Świętego, że Jezus jest Chrystusem i Zbawicielem ludzkości, może być uznawany za proroka, lub prorokinię.

Józef nie lubił być traktowany inaczej tylko z uwagi na swoją szczególną odpowiedzialność jako prezydent Kościoła. Zdumiewał niektórych przyjezdnych długimi zabawami z dziećmi na podwórku. Słynął też z pogodnego usposobienia i dobrego poczucia humoru. W starym, pobrudzonym ubraniu udał się kiedyś na przystań, by powitać wysiadających ze statku przyjezdnych. Podszedł do jednego z nich i zapytał o cel jego wizyty. W odpowiedzi usłyszał: "Chcę osobiście poznać Józefa Smitha." Wtedy zapytał: "A gdybym ci powiedział, że to ja jestem Józef Smith?". Przyjezdny bez namysłu odpowiedział: "Powiedziałbym, że jesteś prorokiem Boga." Wtedy Józef przywitał go serdecznie i wyjaśnił, że specjalnie nie ubrał się elegancko, by nie oczekiwano od niego, że jest kimś więcej niż zwykłym człowiekiem.


Oczywiście odpowiedź pytanie kim był Józef Smith zależy od punktu widzenia. Był albo prorokiem, albo uzurpatorem. Jezus powiedział kiedyś, że można odróżnić prawdziwego proroka od fałszywego po jego owocach.

Świadek męczeńskiej śmierci Józefa, John Taylor tak napisał o swoim przyjacielu:
Prorok Józef Smith i Wizjoner Pana, uczynił więcej, poza Jezusem jedynie, dla zbawienia ludzi na tym świecie niż jakikolwiek inny człowiek, co na nim żył. W krótkim okresie dwudziestu lat przedstawił Księgę Mormona, którą przetłumaczył przez dar i moc Bożą, i był narzędziem opublikowania jej na dwóch kontynentach; wysłał pełnię wiecznej Ewangelii, którą ona zawierała, na cztery krańce ziemi; przedstawił objawienia i przykazania, które się składają na tę księgę Nauk i Przymierzy, i wiele innych mądrych dokumentów i pouczeń dla pożytku dzieci ludzkich; zebrał wiele tysięcy Świętych w Dniach Ostatnich, założył wielkie miasto, i pozostawił sławę i imię, których nie można zniszczyć. Żył wielki, i umarł wielki w oczach Boga i swego ludu; i jak większość pomazańców Pana w starożytnych czasach, przypieczętował swą misję i swoje dzieła własną krwią...
- Nauki i Przymierza 135:3

Obecnie żyje na świecie czternaście i pół miliona ludzi, którzy twierdzą, że otrzymali od Ducha Świętego potwierdzenie, że Józef Smith jest w istocie prawdziwym prorokiem  Boga. Ja także jestem Mormonem tylko dlatego, że otrzymałem takie świadectwo (możesz o tym przeczytać w moim pierwszym wpisie tego bloga). Bóg zawsze w ten sposób objawiał ludziom prawdę. Najpierw wybierał i szkolił proroka, następnie posyłał go pośród ludzi i wreszcie potwierdzał im przez inspirację Ducha Świętego, że prorok mówi słowa Boga.


Mormoni słyną na świecie z uczciwości i chęci do służenia innym. Są zazwyczaj wspaniałymi przykładami rodziców, dla których rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu. Często znani są ze swej przedsiębiorczości. Istotnie wielu z nich stoi na czele ogromnych organizacji (być może za kilka miesięcy jeden z nas stanie się przywódcą największego mocarstwa na świecie). Sam Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich posiada świetnie zorganizowany system wzajemnej pomocy, a także ogromną organizację charytatywną. W krajach i okolicach krajów, gdzie jest nas wielu, Mormoni pojawiają się na miejscu wystąpienia kataklizmu jako pierwsi gotowi do udzielania pomocy oraz wsparcia. To także są owoce nauk i służby Józefa Smitha, który był narzędziem w rękach Boga przywrócenia jego królestwa na ziemi.

jak możemy się dowiedzieć czy Józef Smith był prorokiem? 

Krótka odpowiedź to: Tak samo jak Józef Smith dowiedział się, że jest prorokiem. Przez modlitwę.


Ale czy mamy powód, by nawet rozważać taką możliwość? Uważam, że bezwzględnie.

Pierwszą, niezbędną cechą kościoła kierowanego przez Boga zawsze było i zawsze będzie fakt, że jego założyciel jest postacią o której krąży wiele negatywnych pogłosek. Kilka minut spędzonych w sieci internetowej nie pozostawia wątpliwości, że Józef Smith doskonale spełnia to wymaganie. Zarówno za jego życia, jak i po jego śmierci zarzuca mu się wiele zła, choć nie ma dowodów na ani jedno z tych zarzutów.


To oczywiście nie oznacza, że Józef Smith był tym, kim twierdził, że był.

Wielu ludzi, aby dowiedzieć się, czy był on prorokiem, bierze do ręki Księgę Mormona i pilnie ją studiuje, jednocześnie pytając Boga, czy jest ona pismem świętym. Spotkałem w życiu setki ludzi, którym Bóg potwierdził tę prawdę.


Jeżeli Księga Mormona jest prawdziwa to Józef Smith, który ją przetłumaczył z pomocą Boga, musiał być prawdziwym prorokiem. Jeżeli był on prorokiem, to Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich musi być także prawdziwy.

niedziela, 14 października 2012

Jesteśmy na bieżąco | Bóg kieruje swoim Kościołem

Mamy w Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich taką tradycję. Oprócz regularnych, cotygodniowych spotkań kilka razy do roku zbieramy się na specjalnych konferencjach. Każda konferencja gminy (czyli kongregacji), czy dystryktu (obejmującego kilka gmin) jest dla mnie duchową ucztą, która wzmacnia moją wiarę i odnawia postanowienie życia według boskich praw.

Jednak najważniejszymi konferencjami są tak zwane konferencje generalne.



W pierwszy weekend każdego kwietnia i października przywódcy Kościoła, zarówno bracia jak i siostry, dzielą się swoimi świadectwami i doświadczeniami oraz przypominają nam o zasadach, których przestrzeganie pomaga nam lepiej żyć.

Ci członkowie Kościoła, którzy mają w tym czasie szczęście przebywać blisko siedziby w Salt Lake City mogą uczestniczyć w tych spotkaniach udając się do największego na świecie budynku religijnego tego typu, Centrum Konferencyjnego. Może się tam zmieścić ponad 20 tysięcy osób. Reszta z nas może się dołączyć za pomocą przekazów satelitarnych w kaplicach Kościoła oraz bezpośrednich transmisji internetowych.

Tydzień temu wracałem do domu z Wrocławia (ok 6 godzin) i niestety nie zdążyłem na pierwszą sesję konferencji. Lisa, moja żona, oraz trzynastoletnia córka od drzwi zaczęły mi opowiadać o przemówieniach, których wysłuchały a nawet o pewnych zmianach w funkcjonowaniu Kościoła ogłoszonych przez samego proroka.



Miałem wrażenie jakbym żył w trochę innej epoce niż kiedy się dzisiaj rano obudziłem. Postanowiłem jak najszybciej wysłuchać słów żyjących apostołów, żebym się nie czuł jakby mnie ktoś wybudził z długiej śpiączki.

Przyszła mi także do głowy następująca refleksja:

Jeśli ominięcie jednego przemówienia naczelnego apostoła Kościoła sprawia, że nie czuję się na bieżąco ze sprawami królestwa Boga na ziemi, to jak bym się czuł, gdyby najnowsze dostępne słowa apostołów i proroków pochodziły z przed prawie dwóch tysięcy lat?


Wprost trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację. Oczywiście czytanie wskazówek jakie Bóg dawał członkom swojego Kościoła w czasach starożytnych niewątpliwie jest czymś bardzo wartościowym. Dlatego każdego dnia swojego życia wierni Mormoni pilnie badają teksty Biblii, Księgi Mormona, oraz innych pism świętych.

Czy oprócz starożytnych kronik, nie powinno nas także interesować co Bóg ma do powiedzenia teraz?

Jestem członkiem Kościoła, którego przywódcy nie są ograniczeni do swojego zrozumienia i interpretacji objawień danych tysiące lat temu. Nasi przywódcy nie są skazani na własną ocenę sytuacji z którymi borykają się wierni. Ludzka mądrość nigdy nie będzie doskonała. Nawet najwięksi geniusze popełniają czasem błędy.


Przynależność do Kościoła kierowanego przez doskonałego Boga jest jeszcze jednym powodem dlaczego jestem szczęśliwy, że jestem Mormonem.
___________
Wkrótce po przywróceniu swojego Kościoła na ziemię, Jezus powiedział swojemu prorokowi, Józefowi Smithowi, że przekazał światu zapiski starożytnych proroków (konkretnie Księgę Mormona) by ci, którzy ją otrzymają "mieli moc położenia fundamentów tego kościoła i wydobycia go z zapomnienia i ciemności." Dalej Pan tak opisuje swój Kościół: "jedynego prawdziwego i żywego kościoła na powierzchni całej Ziemi, który mnie, Pana, bardzo zadowala" (Nauki i Przymierza rozdział 1, werset 30).



Jestem Mormonem, bo chcę być członkiem żywego Kościoła, a więc tego samego, o którym czytam w Biblii. Chcę być częścią ludu prowadzonego przez Wszechmocnego za pośrednictwem żyjącego proroka.

wtorek, 2 października 2012

Czy Mormoni to Chrześcijanie?

Czasami słyszę stwierdzenie, że Mormoni nie są Chrześcijanami. Moja pierwszą reakcją jest zapewnienie, że to nie prawda. Jesteśmy Chrześcijanami, bo wierzymy w Jezusa Chrystusa. Staramy się żyć według jego nauk. Uznajemy go za Zbawiciela ludzkości.

Z drugiej jednak strony to zależy jaką się przyjmie definicję słowa Chrześcijaństwo.



Jeżeli Chrześcijaństwo to zapoczątkowany przez Jezusa ruch, zrzeszający ludzi, którzy wierzą w jego nauki to z pewnością jesteśmy Chrześcijanami. Jego imię widnieje w nazwie naszego Kościoła.

Faktem jest jednak, że wielu Chrześcijan ma odmienne, bardziej zawężone wyobrażenie tego, czym jest Chrześcijaństwo. Dla niektórych Chrześcijaństwo to Kościół Rzymskokatolicki. Dla innych jest to grupa ludzi uznających Biblię za jedyne pismo święte. Jeszcze dla innych jest to filozofia polegająca na częstym świadczeniu o chwale Jezusa. My, Mormoni nie mieścimy się w granicach tych definicji. Dlatego nie obrażamy się, kiedy ktoś twierdzi, że wg. niego nie jesteśmy Chrześcijanami.



Ciekawe jakie znaczenie słowo "Chrześcijaństwo" miało dla starożytnych Chrześcijan, czyli członków Kościoła Jezusa Chrystusa powiedzmy pod koniec pierwszego wieku naszej ery. Tamtejsi Chrześcijanie nie mieli wątpliwości, że należeli do organizacji założonej osobiście przez Jezusa. Byli oni także świadomi, że ich przywódcy, apostołowie, pełnili tylko rolę pośredników. To nie ich - jak by nie było - ludzka mądrość miała ostateczny wpływ na decyzje zapadające w najwyższych radach kościelnych. Kościół kierowany był bowiem przez samego Mistrza.

Na przykład, w Dziejach Apostolskich czytamy o tym jak Piotr otrzymał instrukcje by ewangelia była głoszona nie tylko Izraelitom, ale także ludziom innych narodów. Była to zupełnie nowa praktyka. Wcześniej bowiem, np. za życia Zbawiciela, tylko osoby należące do jednego z 12 plemion izraelskich (jednym z nich byli Żydzi - potomkowie Judy) mogli przystępować do Kościoła.



Kiedy Piotr otrzymał te instrukcje (można o tym przeczytać w rozdziałach 10 i 11 Dziejów Apostolskich), niewątpliwie zdziwił się. Jednak nie próbował spierać się z Panem. Nie cytował wersetów z istniejących pism świętych wyraźnie kłócących się z tą nową praktyką. Tamtejsi Chrześcijanie nie uznawali doktryny o tym, że wszystko co ważne było już objawione i Bóg nie może powiększać zbiorów natchnionych zapisków żyjących proroków. Piotr rozumiał także, że on tylko przewodniczy Kościołowi. Jednak głową tej organizacji jest Jezus i to On podejmuje decyzje jak ten Kościół ma funkcjonować.

Przykazanie o nauczaniu nie-Izraelitów to tylko przykład objawienia zawierającego nowe, często kontrowersyjne nauki.

W naszych czasach istnieje wiele kościołów w których czyta się Biblię i naucza nauk Jezusa. Nie mam wątpliwości, że ich członkowie błogosławieni są za swoje wysiłki w pilnym przestrzeganiu boskich przykazań.



Jednak Mormoni są jedynymi Chrześcijanami, którzy mogą uczciwie powiedzieć: "Należymy do tego samego Kościoła, o którego założeniu i dziejach  możemy czytać w Nowym Testamencie." Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich jest Kościołem Jezusa Chrystusa, którego członkowie nazywani są "świętymi" (wg. biblijnej, a nie obecnie szeroko przyjętej definicji mylnie sugerującej, że świętym jest osoba doskonała lub bliska doskonałości).

Przywódcami Kościoła są apostołowie. Są oni także prorokami, bo posiadają świadectwo od Ducha Świętego o Zadośćuczynieniu Jezusa Chrystusa i otrzymują objawienia pozwalające im na kierowanie Kościołem zgodnie z wolą Boga.



Według szerokiej definicji słowa "Chrześcijaństwo" zarówno Katolicy, Protestanci jak również i Mormoni są Chrześcijanami, bo łączy nas wspólna fascynacja osobą Jezusa oraz wiara, że był On kimś więcej niż mądrym nauczycielem.

Osobiście jednak uważam, że gdybyśmy mogli choć na krótki czas sprowadzić do naszych czasów z przeszłości jednego ze starożytnych Chrześcijan i zorganizować dla niego lub niej krótką wycieczkę np. po Warszawie, to jest rzeczą wielce prawdopodobną, że podczas odwiedzin jednego z pięknych, zabytkowych budynków kościelnych usłyszelibyśmy takie zdanie:

"Jak możecie twierdzić, że jest to kościół chrześcijański, skoro nie jest on kierowany przez żyjących apostołów i proroków?"

Być może nasz gość wspomniałby słowa Pawła o tym, że prawdziwi Chrześcijanie są "zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus" (List do Efezjan, rozdział 2, werset 20).



Wiem jak to może zabrzmieć, ale powiem to mimo wszystko. Gdybym miał tę przyjemność goszczenia naszego przybysza z przeszłości w stolicy naszego kraju, po wizycie na Starówce i pokazaniu kilku innych interesujących miejsc, koniecznie bym go zabrał na ulicę Wolską 142, gdzie stoi skromny ale zgrabny budynek, jak do tej pory jedyna w naszym kraju kaplica Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Śmiem twierdzić, że tam nasz Chrześcijanin poczułby się jak w domu.

I to jest jeszcze jeden powód dlaczego jestem Mormonem.